Tak zaczynając z grubej rury to ludzie z czytania robią coś wielkiego, jakby nie wiadomo czym ogromnym było zainteresowanie książkami. Bo przecież dziewczyna z książką musi być mądrą i doświadczoną osobą, a czytający chłopak jest sexy.
No cóż, w czasach kiedy 61% Polaków w ogóle nie dotyka książki, w czasach, w których telewizja i komputer są pełne informacji na wiele tematów tak już po prostu jest. Musimy krzyczeć i pochwalać ludzi czytających, bo to coś DZIWNEGO. Kurde, nie wiedziałam, że do tego dojdzie.
Z tego wszystkiego powstają nawet strony na facebooku typu: "nie czytasz? nie idę z Tobą do łóżka", "czytanie jest sexy" itd.
Nie umiem nawet nazwać tej sytuacji, bo znaleźliśmy się właśnie w momencie kiedy czytanie książek jest hipsterskie.
Mało jest tych ludzi, którzy po książkę sięgną. Ale jak już się znajdzie taki to zrobi tej książce miliony zdjęć, powstawia na wszystkie portale społecznościowe, no, bo przecież CZYTA. CZYTA, więc jest mądry, jest inny, jest kimś, musi się tym pochwalić na prawo i lewo: "A wiecie co? Przeczytałam wczoraj to i tamto."
No i co?
No właśnie.
I co?
Okej, przeczytałaś książkę. To powiedz coś o niej, oceń ją, stwierdź coś, wydobądź z siebie kilka słów na jej temat, jaka była, jak się ją czytało, co byś do niej dodała, a czego Ci brakowało?
W tym problem. Czytamy, a właściwie "odbębniamy" czytanie dla świętego spokoju, żeby się pochwalić, skrytykować przyjaciela, który do książek nie zagląda.
Czytanie uczy. Czytanie ma uczyć. Niestety niewielu ludzi o tym wie. Niektórzy myślą po prostu, że przeczytanie książki sprawi, że nagle staną się mądrymi. GUZIK. Bo to, że czytasz nie znaczy nic. Wiele znaczy to, co z tego czytania wyciągniesz. Nie uczą nas tylko podręczniki szkolne, ale także to po co sięgamy dla przyjemności.
Nie umiemy już normalnie zajrzeć do książki, napawać się jej zapachem i połykać każde słowo z ciekawością, z lekkością, ale świadomością, że to ma wejść nam w głowę, a nie wyjść bokiem. Robimy wszystko szybko, bezsensu, bez efektów i nie poruszamy się do przodu intelektualnie. Czasem czytanie nawet nas cofa, bo sięgamy po jakieś durne książeczki typu harlequin czy jeszcze gorsze, których autor niewiele więcej ma nam do przekazania niż reżyser "Ukrytej prawdy". Może to krytyka ludzi, którzy jednak czytają książki, ale nie będziemy tylko za to ich głaskać po głowie i chwalić, prawda? Bo jak mam pochwalać społeczeństwo, które czyta shit to wolę żeby nie czytało już nic.
Może to są zbyt ostre słowa, ale zależy dla kogo. Na pewno nie dla mnie. Nie chwalę się naokoło ile książek czytam, co czytam, bo to nie ma sensu. Zdecydowanie bardziej wolę opowiedzieć komuś co wyniosłam, co zrozumiałam, co przekazuje mi autor, wolę porozmyślać w ciszy albo przedyskutować to, co czuję i nad czym się zastanawiam. Czy nie o to właśnie chodzi? Żeby czytać po to by móc zainteresować tym drugiego człowieka, by opowiedzieć mu trochę ciekawych informacji, by nauczyć się lepiej pisać, prezentować, mówić, być bardziej doświadczonym i UCZYĆ SIĘ z własnej woli, a nie przymusu.
Bądźmy poinformowani, miejmy świadomość tego, po co sięgamy. Mnie wybieranie porządnej i dobrej książki zajmuje dobrych parę dni. Zastanawiam się czy jest warta tego, bym po nią sięgnęła, czy naprawdę w czymś mi pomoże? Czy odpowie na parę moich pytań dotyczących życia? Wolę się nad tym zastanowić niż potem dostać w swoje ręce śmieszną bajeczkę o miłości na dwudziestu czterech stronach. Po cholerę mi to? Mogę za przeproszeniem użyć tego jako papieru toaletowego.
Bądźmy trochę bardziej inteligentni. Nie chwalmy się naokoło ile książek przeczytaliśmy, bo ilość nie jest ważna, lecz jakość. Miejmy na uwadze to, że możemy spotkać mądrzejszego od siebie człowieka, który spyta nas: "Czego nauczyła Cię ta książka? "Fajnie, że czytasz, no fajnie, ale o czym tak naprawdę ona jest? Ma jakiś ukryty sens i możesz mi powiedzieć o niej coś więcej?" Chyba nie chcemy w tym momencie otworzyć szeroko ust i zwiać bez odwagi.
Pamiętajmy, że czytanie jest dobre! Ale czytanie ma być dobre dla nas! Nie róbmy z tego dziwactwa. Czytający chłopak/dziewczyna niekoniecznie są sexy. Sexy są ludzie, którzy umieją wypowiedzieć się na wiele tematów i zainteresować nas swoją osobą słowami - które pewnie wynoszą z książek i oddają nam trochę tajemnicy, która w niej tkwi. Oddają nam cząstkę siebie i dzielą się, co jest pięknym zjawiskiem. Przejmowanie wiedzy i doświadczeń od kogoś. A jeszcze większą przyjemnością jest dawać taką wiedzę, wypowiedzieć się i usłyszeć: "masz rację, dzięki, ze mnie uświadomiłaś."
Książki uczą, ale jeśli tego chcemy. Nie dajmy się ogłupiać modzie i stronach na facebooku.
Łapcie książki, pochłaniajcie je! Ale dla siebie, a nie dla innych, żeby się tym chwalić.
Czytajcie Gombrowicza! (nie no, żartuję przecież, a może nie? ;-))
A tak poza moimi słowami krytyki to PRAWIE wszystkie zaczęłyśmy studia. Jedna z Nas nie, kto zgadnie która? :-) Będziemy pewnie trochę zabiegane, zalatane i przejęte nową sytuacją, która nas spotyka. Ale żeby napisać coś dla Was zawsze będzie czas, nie martwcie się.
Wszystkim studentom (oraz sobie) życzę udanego roku akademickiego!
A na koniec zostawiam Was z moją ulubioną od niedawna piosenką. Happysad od dziecka do końca życia pozostanie dla mnie jednym z ważniejszych zespołów, z którym przeżywam wszystkie swoje dobre i złe dni. POLECAM GORRRRRĄCO!
Piosenka na czasie, chociaż nie jest jeszcze bardzo doceniana przez fanów, to wiem, że znajdzie się pewnie w sercach wielu ze względu na prawdziwość tekstu. Piękne! Po prostu piękne!
Dobranoc!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz